Warszawa jest niewątpliwie kobietą - żyjącą w pośpiechu, nerwową, trochę roztargnioną, lecz także pełną ciepła, namiętną, wywołującą niepokój. Nie oszałamia urodą, ale nie pozostawia człowieka obojętnym. Nie daje czytelnych znaków, lecz zawsze pozwala odczuć swą bliskość. [...]
Jej siły witalne wydają się nieskończone, w żyłach płynie pomieszana krew królów, mieszczan ze Starego Miasta, magnatów z Krakowskiego Przedmieścia, karierowiczów z Polski i Litwy, wieśniaków z Mazowsza, Żydów z Nalewek oraz robotników i inteligentów z całego kraju. Wielokrotnie doświadczana przez dzieje, oderwała się w końcu od materii, i choć przenika wszystko - budowle, opowieści, tożsamość - nie można jej ani właściwie uchwycić, ani zniszczyć. Niesamowitego genius loci nie przekażą opisy ani fotografie. Trzeba tu pobyć, spacerować po nieznanych, odległych dzielnicach, zgubić się w labiryncie ulic, bram i podwórzy, wiele razy wracać w znużeniu do domu, aż okaże się, że Warszawa już jest gdzieś w nas, wszechogarniająca, metafizyczna.
To miasto dla ludzi inteligentnych, a także wrażliwych i obdarzonych wyobraźnią. Takich, którzy gotowi są z pokorą, wyposażeni tylko w opowieść, wyruszyć pomiędzy odrapane mury starych kamienic, poszukać drobnych artefaktów, śladów światów, które odeszły bezpowrotnie. Zwiedzanie Warszawy często przypomina błądzenie i grę wyobraźni. Nie ma w niej bowiem nic z banalnej skarbnicy pamiątek narodowych, którą poznaje się, słuchając monologu przewodnika. Warszawę trzeba zwiedzać samotnie lub z kimś najbliższym, trzeba umieć ją poczuć, nawiązać z nią dialog, połączyć własną i jej historię - wtedy otworzy się, a włożony wysiłek zwróci w dwójnasób.(A. Dylewski, Warszawa i okolice, wyd. Pascal, Bielsko-Biała 2005, s. 35.)
Nikt dotąd nie napisał tak niewiele, mówiąc tak wiele o Warszawie. Te trzy akapity pochodzą z najlepszego przewodnika o stolicy, jaki kiedykolwiek miałem w ręku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz